Powrót

Wspomnienia legionisty

Olszynka Grochowska 25 lutego 1831r.


Wojciech Kossak - Olszynka Grochowska

 

Służba wojskowa w Królestwie Kongresowym chyliła się ku upadkowi. Służba pod ks. Konstantym była usłana upokorzeniami. Za najmniejsze uchybienie regulaminowi oficerowie byli nawet aresztowani. Parady na Placu Saskim były słynne na całą Europę, zarazem były wielką próbą godności, na którą byli zmuszeni oficerowie wraz z żołnierzami. Na oczach zgromadzonych widzów Konstanty poszturchiwał oficerów pod brodę i wypychał ich z szeregu za najmniejsze uchybienia regulaminowi. A ministra wojny Wielohorskiego wieloletniego przyjaciela J. H. Dąbrowskiego, wielki książę zmusił do dymisji, gdy ten chciał dochodzić praw wynikających z konstytucji i obowiązujących przepisów wykonawczych. Sędzia, który próbował w rozprawie szukać okoliczności łagodzących był narażony na reformę lub nawet dymisję. Oficerowie godzili się na takie traktowanie, bo nie mieli innych środków do życia jak tylko służba wojskowa. Wielu jednak wewnętrznie nie mogło się pogodzić z poniżeniem. W ciągu pierwszych czterech lat Królestwa 49 oficerów popełniło samobójstwo. Nastąpiły masowe dymisje, między innymi odeszli z wojska Dąbrowski, Kniaziewicz, Wielohorski, Chłopicki, Małachowski, Sierawski – weterani powstania kościuszkowskiego i Legionów. Również oficerowie niższej rangi jak Bem, Kiecki, H. Kamieński czy Łukasiński i wielu innych.

Natomiast sytuacja polityczna przed powstaniem wydawała się być ustabilizowana, koronacja Mikołaja I na króla polskiego w 1829r. i spokojny Sejm z 1830 roku nie sygnalizowały niepokojów w kraju. Lecz w Europie było inaczej. W 1829r. Grecja uzyskała niepodległość. Latem 1830r. doszło do rewolucji we Francji, gdzie obalono Burbonów. Potem wybuchło powstanie belgijskie przeciw unii z Holandią. Wydawało się, że Europa budzi się do nowych czasów. Na te niespokojne wieści z Europy, nałożył się kryzys gospodarczy spowodowany nieurodzajami i w konsekwencji zwyżką cen żywności. Ceny żywności z kolei spowodowały wzrost cen wyrobów rzemieślniczych, co z kolei wstrzymało eksport. Trzeba wspomnieć, że sąsiednie Prusy już od Fryderyka Wielkiego regulowały cenę zboża, poprzez tworzenie zapasów, dzięki czemu zapewniali sobie eksport i stabilizację gospodarczą. Chyba największy niepokój wzbudziła wiadomość, że polskie wojsko będzie wysłane do Belgii, aby stłumić powstanie.

Wieczorem 29.11.1830r. mała grupa spiskowców dokonała nieudanego zamachu na życie wielkiego księcia Konstantego w Belwederze. Podobno Konstanty w przebraniu kobiety zabiegł z Belwederu. Jednak generałowie nie przystąpili do powstania. Wtedy Piotr Wysocki na czele podchorążych z rzemieślnikami zdobył Arsenał. Następnego dnia uzbrojona ludność i część wojska, która opowiedziała się za powstańcami zdobyła Warszawę. Wojska wierne Konstantemu wycofały się z Warszawy. 3 grudnia powstaje Rząd Tymczasowy, 5 grudnia gen. Józef Chłopicki (ten sam, który walczył w Legionach Włoskich z Dąbrowskim i w Nysie w 1807r. sformował II pułk Legii Włosko-Polskiej, później wielokrotnie wspominał Nysę i jej mocne fortyfikacje) ogłosił się dyktatorem. Chłopicki twardą ręką zniechęcił chłopstwo do powstania, aby nie doprowadzić do wojny z Petersburgiem. Rozpoczęły się negocjacje z carem, jednak car nie chciał słyszeć o żadnych warunkach. Powstańcy mieli się zdać na łaskę cara, bezwarunkowo. 3 grudnia sejm ogłasza powstanie narodowe, Chłopicki podaje się do dymisji. Towarzystwo Patriotyczne organizuje wielki marszu, ku czci zamordowanych dekabrystów przez Mikołaja I. Sejm pod wpływem tej demonstracji podejmuje 25 stycznia uchwałę o detronizacji cara Mikołaja I. Wojna z Rosją stała się faktem.

Już 05.02.1831r. wkracza do Królestwa rosyjski korpus. Pod dowództwem feldmarszałka Iwana Dybicza łącznie jest 115 000 żołnierzy wiernych Rosji z 336 armatami. Wojsko polskie pod dowództwem Michała Radziwiłła przeciwstawiło Rosjanom 57 000 żołnierzy i 140 dział. Armia polska wycofywała się, aby nie dopuścić do walnej bitwy. Do bitwy doszło na przedpolach Pragi pod Grochowem, w lasku nazwanym „Olszynka Grochowska”

 

 

W późne popołudnie 25 lutego stanęły naprzeciwko siebie dwie armie i atakują siebie tyralierami, gęsty dym spowija całe pole bitwy. Czasami wiatr wymiata kłęby dymu po wystrzałach. Wtedy dokładnie widać, że oba wrogie wojska mają takie same mundury, takie same czaka. Ci od zachodu mają żółte kołnierze, ci ze wschodu czerwone, zielone i żółte. Ci od wschodu zatknęli sobie na czaka zielone gałązki choiny dla odróżnienia od polskich powstańców, którzy stanęli do walki o swą niepodległość? Potworny huk wystrzałów miesza się z krzykami rannych i ostrymi jak szabla rozkazami dowódców. Artyleria rosyjska strzelała w lasek, gdzie gen. Chłopicki wyznaczył stanowisko dla lepszej obrony, aby uniemożliwić Dybiczowi frontalny atak. Dybicz tylko czyhał, aby doprowadzić do ostatecznej rozprawy. Chłopicki wiedział, że na zapleczu armii Dybicza rozgorzały powstania, które mogły doprowadzić do odcięcia korpusu od mateczki Rosji. Dlatego należało przedłużać walki, aby ogień powstania na tyłach korpusu pozbawił ich sił, wtedy byłby czas na ostateczne rozstrzygnięcie.

Polskie oddziały już czwartą godzinę bez przerwy odpierają ataki ciągle świeżych oddziałów z zieloną choiną na czakach. Z tyłu za pierwszą linią bitwy, siedzi na koniu postawny mężczyzna w granatowym surducie cywilnego kroju, na siwych włosach ma okrągłą furażerkę z daszkiem. Podjeżdża do niego pułkownik Prądzyński i wtedy chmura dymu otacza sztab, chwilę potem widać zakrwawionego wodza powstania. To pod konia wpadł granat, który wybuchając zranił dwie nogi Chłopickiego. Zaciskając z bólu zęby, Chłopicki przekazuje dowództwo Skrzyneckiemu i wydaje ostatni rozkaz przekazany przez Prądzyńskiego „powiedz mu, żeby całymi siłami uderzał na Olszynkę i koniecznie ją Moskalom wydarł”. Powóz z rannym wodzem odjechał do Warszawy, a armia została bez wodza. Prądzyński dotarł do Skrzyneckiego, który dzielnie ze swoim 8 pułkiem odpierał ataki Moskali, na otrzymany rozkaz odpowiada – jak obronić Olszynkę jak tu ciągle nowe bataliony Moskali przybywają?. Chłopicki był jedynym Polskim generałem, który nie uląkł się potęgi Rosji, bo doświadczył w Legionach jak mała garstka potrafi pokonać wielekroć mocniejszego przeciwnika. Na odcinku 3 dywizji dochodzi do przygotowania szarzy jazdy rosyjskiej, Skrzynecki nakazuje swojej dywizji i dywizji Żmirskiego tworzyć czworoboki, a do 4 pułku wysyła rozkaz, aby się wycofał. Od jazdy Moskali odrywają się już cztery szwadrony, już widać żółto-pąsowe proporczyki pułku ułanów księcia Konstantego i gniade konie, jakich dosiadali. W odległości 40 m zatrzymuje szarżę rów. Wtedy pada salwa, ułani pierzchają. Dochodzi do tragedii. Polak staje przeciw Polakowi, brat przeciw bratu. Ledwie zdołano zwinąć tyraliery 8 pułku w czworoboki, a już nacierają kirasjerzy pułku księcia Alberta. Następuje szarża, konie i ludzie rosną w oczach i wydaje się, że za chwilę rozniosą kopytami czworoboki, a kto się ostanie będzie rozcięty szablą na dwie krwawe części. Polscy dowódcy siedzący na koniach w środku czworoboku to stare wiarusy, którzy jeszcze z Napoleonem ramie w ramie wojowali. Dowódcy wiedza, że im mniejsza odległość kirasjerów tym większa skuteczność ognia piechoty. Komenda „Pal” pada, gdy są o 30 m od czworoboków, wszystko pokrywa dym salwy i już widać padłe konie i uciekających jeźdźców. Lecz nie na długo jest spokój, znowu kirasjerzy przygotowują atak, równają szyki do ponownej szarży, żołnierze spiesznie ładują karabiny, aby zdążyć przed następnym atakiem. Wtedy Skalski rozkłada kozły swoich rakietnic i zaczynają puszczać race. Carskie konie nieostrzelane racami ponoszą swoich jeźdźców i w szeregi jazdy wkrada się panika. Te race i zwarte szeregi czworoboków odbierają chęć do dalszych ataków. Wtedy szarża ułanów Kickiego rozbija rozproszone resztki kirasjerów. Kanonada powoli przycicha i ok. godziny 21 ustała całkowicie. Wojska polskie przeprawiły się do fortyfikacji Pragi. Dybicz stracił 9400 żołnierzy, znając fortyfikacje Pragi zrezygnował ze szturmu i wycofał się spod Warszawy.

Bitwa grochowska nie przyniosła rozstrzygnięcia militarnego, dała natomiast przykład, że można zwyciężać z mocniejszym przeciwnikiem.

 

St. sierż. II pułku Legii Polsko-Włoskiej gen. Józefa Chłopickiego
Marek Szczerski
Garnizon Twierdza Nysa

 
 
     

Foto T. Zdanowicz