|
|
Już od kwietnia 1812 r. mieszkańcy Torunia czuli zbliżającą
się wojnę. Przez toruńską twierdzę przeciągały na wschód i północny wschód - ku
granicy Rosji - tysiące żołnierzy francuskich, niemieckich i polskich. Do końca
kwietnia stał tu dowodzący I korpusem wielonarodowej Wielkiej Armii marszałek
Davout, w maju przemaszerował III korpus marszałka Neya. zahaczył o miasto na
krótko barwny król Neapolu, najsłynniejszy kawalerzysta epoki Joachim Murat.
20 maja, prezydent municypalności „głównego miasta Torunia”,
były pułkownik wojsk polskich Henryk Wilhelm Stettner, otrzymał elektryzującą
wiadomość, że miasto gościć ma niebawem główną kwaterę samego „boga wojny” -
cesarza Napoleona. Wizyta Imperatora wywołała zrozumiałe ożywienie i
zdenerwowanie wśród władz miejskich, którym sekundowali z Bydgoszczy urzędnicy
departamentalni. Władze miejskie wytypowały szereg domów, które uznano za godne
przyjęcia licznej świty cesarskiej. Samemu Napoleonowi przeznaczono tzw.
Hotel de Varsovie, nazywany także od umieszczonego na nim godła Białym
Orłem, wcześniej zaś - od pełnionej do 1807 r. funkcji - staromiejskim domem
weselnym. W roku 1812 dzierżawcą sąsiadującego z kościołem ewangelickim (dziś X.X. Jezuitów) domu był restaurator Taugs, a część budynku zajmował gubernator
Torunia generał Woyczyński, którego gościem był cesarz.
W ostatnich dniach maja nadeszły do Torunia pierwsze oddziały
gwardii cesarskiej, w tym polscy szwoleżerowie. Napoleon bawił wówczas Jeszcze w
owacyjnie przyjmującym go Poznaniu, skąd wyjechał o 3 rano 2 czerwca, by - przez
Inowrocław - dotrzeć o wpół do siódmej wieczorem do toruńskiego przedmościa. Od
granicy departamentu bydgoskiego towarzyszył mu prefekt, od granicy powiatu -
podprefekt, u bram miasta oczekiwali imperatora gubernator i prezydent wraz z
radą municypalną i gwardią narodową. Zgodnie z instrukcją biły dzwony, a most i
miasto płonęły iluminacjami.
Wspomnienia współczesnych różnią się w ocenie wizyty cesarza i
wywołanego przez nią efektu. Postać wielkiego (choć małego wzrostem i mocno już wówczas
korpulentnego) Francuza i pogromcy Prusaków budziła niewątpliwe zaciekawienie, a
wejście do miasta pysznej gwardii było niepowtarzalnym widowiskiem. Równocześnie
u wzdychających do pruskich czasów niemieckich obywateli Torunia, którym
panowanie Napoleona przyniosło raczej pogorszenie niż poprawę interesów; trudno
było wywołać bezkrytyczny zachwyt. Złośliwi świadkowie wspominają więc o
płatnych z francuskiej szkatuły okrzykach ku czci i wypominają cesarzowi -
dotkniętemu ponoć tym, że nie ulokowano go na ratuszu - założenie tam wojskowego
lazaretu.
Nie wiemy dokładnie, co robił Napoleon w ciągu trzech i pół dnia
swego pobytu w mieście. 3 czerwca objechał umocnienia twierdzy, odbył przegląd
wojska (zachował się rysunek Benjamina Zixa przedstawiający apel gwardii
cesarskiej pod ratuszem), być może przeszedł się ulicą... Napoleona, takie
bowiem miano nosiła od 1808 r. (i do 1816 r.) ulica Szeroka. Z pewnością
Intensywnie pracował, wysyłając swoim zwyczajem dziennie dziesiątki listów,
organizujących i korygujących ruch ogromnej machiny wojennej, jaką była w 1812
r. ponad półmilionowa Wielka Armia. Dyrektor poczty toruńskiej kilkakrotnie
zwracał się do prezydenta miasta o konie dla obsługi licznych kurierów i
sztafet.
Jedynym szerzej znanym epizodem toruńskiej wizyty cesarza jest
jego wizyta w domu Kopernika, a właściwie w domu, który ówcześnie za takowy
uchodził. Wedle współczesnej relacji, tuż po przybyciu do Torunia i pierwszych
mowach (Napoleon lubił fety na swoją cześć, ale nie znosił długich mów pochwalnych, zwłaszcza w
niezrozumiałym dlań języku) „cesarz wynurzył chęć bezzwłocznego oglądania tego
zabytku”. Artylerzysta z wykształcenia, a matematyk i geograf z zamiłowania,
przy tym w zasadzie samouk, żywił Napoleon prawdziwy szacunek dla wybitnych
ludzi nauki i bodaj tylko w ich obecności zachowywał się skromnie, zadowalając
się na przykład stopniem szarego członka sekcji mechaniki paryskiej Akademii
Nauk. Człowiek, który brutalnie korzył władców i bezwzględnie a przy tym bez
złudzeń manipulował politykami i wojskowymi, zachował do końca życia prawdziwie
oświeceniowy kult dla ludzkiego rozumu i jego kapłanów - uczonych. Kopernik
nie był wiec cesarzowi obcy, a skoro okazało się, że w mieście nie ma pomnika
wybitnego krajana, ciekawość gościa skierowano ku rodzinnemu domowi astronoma.
„Przybywszy na miejsce znalazł wszystka w nędznym stanie. Stary dom należał do
Macieja tkacza... Na parterze były dwie większe izby i mniejszy pokoik. Na
ścianie był napis niemiecki, późniejszy wyraźnie, w tych słowach: Tu roku
1473,19 lutego urodził się Kopernik, tu przeżył lata pierwszej młodości, tu
spędził czas niejaki wróciwszy z zagranicy, a może i myślał nad głębokim układem
świata. W kącie pokoiku stało łóżko z firankami, pokryte czarną kołdrą, niby
własną, do Kopernika niegdyś należąca, nad łóżkiem wisiał portret mocno od dymu
sczerniony. Dalej stały dwa stare krzesła, szafa i inne sprzęty”.
Dom, który pokazano Napoleonowi, to dzisiejszy narożny dom przy
Kopernika (dawniej Starotoruńska) nr 30, który zatracił później gotycki
charakter. Współcześni w nim właśnie lokowali narodziny astronoma, przed
budynkiem stała fontanna ozdobiona drewnianą piramidką z kulą ziemską, a kilka
lat wcześniej gubernator Woyczyński wyjął zeń uroczyście cegłę, posłaną
następnie do puławskiego muzeum pamiątek Izabeli Czartoryskiej. Późniejsze
badania nie potwierdziły legendy, „przenosząc” rodzinny dom Kopernika pod znany
dziś wszystkim adres. Napoleon, który bez powodzenia usiłował odkupić od
tkacza-właściciela jakąś rzeźbę, ograniczyć się musiał do obejrzenia brudnego
wnętrza i zabytków sztuki związanych z pamięcią astronoma w sąsiedniej katedrze
Św. Jana.
6 czerwca, o drugiej po południu, cesarz opuścił Toruń przez
bramę chełmińską i przez Górsk i Fordon pojechał z małą eskortą ku Gdańskowi.
Jego krótka wizyta zatarła się nieco w pamięci miasta. Już w trzy
dziesięciolecia po niej Leonard Chodźko przeniósł w swej paryskiej pracy o
historii i zabytkach Polski pobyt Napoleona na rok 1807 (taką też datę nosi
wyjęta z książki reprodukowana obok rycina: „Dom Kopernika w Toruniu odwiedzany
przez Napoleona”), co przyjęli bezkrytycznie nawet poważni badacze. Za czasów
pruskich nie propagowano specjalnie pamięci tego, co oddał miasto Polakom; dom,
w którym mieszkał został, wraz z sąsiednim, zburzony i zastąpiony obecnym
gmachem poczty. W okresie międzywojennym postulowano upamiętnić napoleoński
epizod, jednak bez skutku. Po drugiej wojnie, postać Napoleona - wroga Rosji,
nie wydawała się długo godna popularyzacji.
Czasy napoleońskie, zakończone niszczącym oblężeniem w 1813 r.
nie były dla Torunia szczęśliwe. Wydaje się jednak, że warto upamiętnić pobyt
Napoleona choćby małą tablicą na Urzędzie Pocztowym, dając wyobraźni tysięcy
polskich i zagranicznych turystów jeszcze jeden obraz z barwnej przeszłości
Torunia Miał bowiem rację współczesny wypadkom korespondent prasy warszawskiej
pisząc: „W dziejach miasta tutejszego sławna na zawsze uwieczniać się będzie
epoka, żeśmy w murach naszych mieli przez trzy dni Bohatera wieków. Wielkiego
Napoleona”. I szkoda o tym zapomnieć.
ANDRZEJ NIEUWAŻNY
Gazeta Pomorza i Kujaw "Nowości" nr 107 (6834) -
2 czerwca 1992r.
|
|